środa, 30 lipca 2014

Wyprawa po Bluesa

Witajcie :) 

Dziś przychodzę do was z wrażeniami z mojej ostatniej podróży. 
Byłam w Poznaniu na koncercie Hugh Laurie'go ! 

Filmik mojego autorstwa - podróż do Poznania + fragmenty koncertu 

Podróż łącznie z przesiadkami trwała 9 godzin w jedna stronę, wiec i tak nie było źle.
W Katowicach natknęłam się na książkę o przypadkach z oddziałów z intensywnej terapii, toteż miałam już co czytać .
Poznań jako miasto mnie totalnie zauroczył, nie tylko architekturą ale również życzliwością ludzi, otwarciem na turystów i pozytywną energią. 
Bardzo spodobała mi się obecność zraszaczy z wodą co kilka ulic oraz możliwość kąpania się w fontannach. 


Aula była piękna, nie duża, dzięki temu wytworzył się bardzo intymnym klimat między artystami i publiką.
Ludzie podeszli z szacunkiem do miejsca w jakim są i wydarzenia, nie było nikogo w dresach, wszyscy byli ubrani elegancko i ze smakiem. 

Dekoracje i rekwizyty na scenie były ciekawe, nigdy wcześniej nie widziałam tak przygotowanego miejsca. 
Najbardziej spodobały mi się inicjały HL na taborecie od fortepianu. 



Show rozpoczęło się równo o 20.00, Hugh cały czas żartował i śmiał się. Mój angielski nie jest na wysokim poziomie ale naprawdę dało się wiele zrozumieć.
Były piosenki w których cały parter nie zważając na wiek wstawał i zaczynał tańczyć,  były też takie podczas których nikt nie ośmielił się nawet poruszyć bo tak wciągały .
Ogólnie duże urozmaicenie wokalne i instrumentalne , do tego jeszcze wygłupy sprawiły, że jest to coś czego się nigdy nie zapomni. 

Piosenką która urzekła mnie najbardziej jest Louisiana 1927 : 


Trzeba zwrócic uwagę na to, że koncert został przedłużony o prawie 30 min bo były trzy powroty na scene, publika szalała . Przy ostanije piosence już nikt nie siedział na swoim miejscu, wszyscy stali centralnie pod sceną . A zespół schodząc dziękował za przybycie, były uściśnięcia dłoni i uśmiechy . 

Po występie zebrala się grupka zagorzałych fanów którzy czatowali na ekipe. Wystarczyło poczekac tylko 1,5 godziny a zespół wyszedł (naprwdę to szybko minęło!) . Z każdym można było zrobic sobie zdjęcie, zamienić kilka słów , dostać autograf. Na koniec gdy cały zespół siedział w busie , z budynku wyszeł Hugh w obstawie ochroniarzy. Mógł nas olać, ale nie, jak przystało na kulturalnego artyste cierpliwie stał i rozdawał autografy aż do ostatniego fana, naprawdę niesamowity człowiek :) 






Jeśli w przyszłym roku będzie trasa koncertowa na pewno wybiorę się znów na to niesamowite wydarzenie ! 


21 komentarzy:

  1. kurcze nie moge jakos wyobrazic sobie jego jako piosenkarza kojarzy mi sie ze niemilym doktorkiem house :)
    http://zielonoma.blogspot.it/2014/07/szyfonowa.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Zartujesz !! Nie sądziłam , ze
    Ten gosc występuje gdzies publicznie poza serialem;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Serio, nie wiedziałam, że ten pan z Dr. House jest też piosenkarzem ; )
    Brawa dla niego, że tak potrafił zachować się w stosunku do publiczności !

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę autografów, bardzo chciałam tam być ale nie miałam sposobności, może następnym razem. Pozdrawiam. :)


    Dodasz komentarz? Będzie mi bardzo miło. U mnie post z Disneylandu! :)
    malinowe-ciasto.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiedzialam ze jest on piosenkarzem haha
    http://teenluxy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Wonderful post. Awesome pictures!

    My last outfit on
    www.ilblogdelmarchese.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie sądziłam, że on śpiewa :)
    vanilias.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazdroszczę, Ci że mogłaś pojechać na ten koncert. Ja długo na żadnym nie byłam.

    http://nutellaax.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Super, że się wyprawa udała.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeju... :o Ale ci zazdroszczę. Z posta wynika, że cały zespół i główny wokalista, to szalenie mili ludzie. Tacy powinni być artyści, a nie- ciągłe skandale, bójki i plucie na fanów z balkonu :)
    Również obserwuję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Cieszę się że wyprawa się udała,zazdroszczę i to mocno :P Obserwuję :-)
    tini-tinni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. hej , świetny post i oczywiście blog , czy mogłabyś zajrzeć do mnie dopiero zaczynam . Gdyby było coś nie tak napisz mi w komentarzu na pewno to poprawię i zaobserwuję na stałe
    http://diffrentcholy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Zazdroszczę :c http://przyszopceuszatych.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. wow, zazdroszcze i to bardzo!
    http://zyciowa-salatka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo ciekawy post uwielbiam tego aktora :)

    http://aiden-ejsmont.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Hahaha nigdy nie pomyślałabym, że Dr House jest także piosenkarzem! No zaskoczona jestem bardzo :D To bardzo ważne, by artysta szanował każdego fana, nikogo nie olewał :) Zachował się super! ;)) Aż zazdroszczę :)

    inspiredbymysmile.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Moja koleżanka była na tym koncercie! + ja też obserwuję :)
    pugix.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Nigdy o nim nie słyszałam ;) Fajnie że można się na takie coś wybrać ;)

    Pozdrawiam Zuzia ;)
    http://funandfashion98.blogspot.dk/

    OdpowiedzUsuń
  19. Wow, jestem mega fanką Hugh! Od początku wakacji nałgowo oglądam Dr. House'a. Nie wiedziałam, że będzie w Polsce. Bardzo Ci zazdroszczę, że widziałaś go na żywo :)

    P.S. Bardzo Ci dziękuję za miły komentarz na moim blogu i zapraszam już na NOWY POST NA FABRYCE MIĘTY KLIK!
    + obserwuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. świetne wydarzenie, ale nawet o nim nie słyszałam. zresztą, do Poznania jednak kawałek spory mam, więc pewnie i tak niewiele by wyszło z mojej wycieczki tam. ale Twój opis bardzo zachęcająco brzmi. :)
    i pytałaś u mnie, gdzie dodaję ramki do zdjęć-> generalnie w programie-> http://pixlr.com/ bardzo fajny, bardzo szybki i niezwykle przystępny w obsłudze. ;)
    a co do domu kotów w Rydze, to niestety nie byłam w środku, tylko ten dach zwrócił moją uwagę. ;)
    pozdrawiam.
    http://poprostumadusia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń